Dziś mamy 28 września 2021, wtorek, imieniny obchodzą:
25 sierpnia 2018
Pochowali partyzanta walczącego w lasach bydgoskiego powiatu

Zmarł ostatni Żołnierz Wyklęty

Fot. Powierzone

Fot. Powierzone

- 23 sierpnia zmarł Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Bydgoszcz Pan Mjr Alojzy Gładykowski ps. "LAMPART". Honorowy Przewodniczący# Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Żołnierzy Wyklętych w Bydgoszczy. Żołnierz Wyklęty z oddziału partyzanckiego "Świerki-2" Walczył w Puszczy Bydgoskiej z sowieckim okupantem i jego polskimi czerwonymi sługusami z pod znaku UB, MO, ORMO, KBW, LWP i PPR – tej treści komunikat został opublikowany na profilu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Bydgoszcz.

Alojzy Gładykowski miał 91 lat. Był m.in. fundatorem pomnika Armii Krajowej w Solcu Kujawskim, odsłoniętego w Solcu Kujawskim.

Od roku 1943 wstąpił do Szarych Szeregów. Przyjął pseudonim „Gług”. Jako nastolatek uczestniczył pod Bydgoszczą w szkoleniu wojskowym i na zajęciach patriotycznych. Został łącznikiem na Bory Tucholskie. Jego zadanie polegało najczęściej na ochronie, a właściwie na asystowaniu kurierowi. W roku 1944 złożył przysięgę i został żołnierzem AK z pseudonimem „Lampart”. Był nawet przygotowywany do wymarszu na pomoc Warszawie, ale ostatecznie dowództwo zrezygnowało z tego planu.

Moment wejścia Armii Czerwonej tak wspominał wywiadzie, który opublikowaliśmy w zeszłym roku. - Kiedy w mieście były jednostki frontowe było w miarę spokojnie. Choć już były przecieki, oraz informacje o rozbrajaniu i aresztowaniu żołnierzy AK a nawet członków rządu podziemnego. Pamiętam, jak w 1943 r. nie wierzyliśmy w informacje o zbrodni radzieckiej w Katyniu podaną przez niemieckie media - uznaliśmy to wtedy za mistyfikację. Potem już nie było co do tego wątpliwości, gdy w mieście zainstalowało się NKWD zaczęły się masowe aresztowania AK-owców i wywózki wspomagane przez rodzimy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego i Milicję Obywatelską. Radość z przepędzenia Niemców była zatem krótka.

Dlatego zdecydował się walczyć z drugim okupantem. Znalazł się pan w szeregach oddziału „Świerki 2” działającego na terenie gmin Solec kujawski i Nowa Wieś Wielka. - Mój dowódca por. Alojzy Bruski pseudo „Grab” odtwarzał oddział „Świerki”, działający w Borach Tucholskich. 30 kwietnia 1945 roku otrzymałem rozkaz zameldowania się i wyruszyłem do lasu. Zabrałem swój karabin z amunicją i trochę prowiantu w plecak. Rodzice nic nie wiedzieli, gdzie idę, już w tym okresie nawet się o to nie pytali. W Puszczy Bydgoskiej mieliśmy tylko się zgrupować, następnie zdobyć jakiś transport i pojechać w Bory Tucholskie. Plany jednak nie powiodły się – opowiadał nam. A tak wspominał jedną z potyczek z krasnoarmieńcami w Pszczółczynie. – Kilku żołnierzy radzieckich pędziło ogromne stado bydła, zrabowanego okolicznym gospodarzom. Sowieci byli kompletnie zaskoczeni. Rozbroiliśmy ich i wypuściliśmy. Ci jednak – jak się potem okazało – zameldowali się szybko u dowódcy jednostki NKWD stacjonującej w Łabiszynie i ten dopiero sprowadził na nas większy oddział. My wtedy przebywaliśmy małą grupką na skraju wsi w zrujnowanym gospodarstwie. Tam właśnie zostaliśmy ostrzelani, na zupełnie odsłoniętym terenie. Natychmiast odskoczyliśmy w krzaki, potem w ruiny jakiegoś budynku, skąd dopiero odpowiedzieliśmy silnym ogniem. Z naszej strony poległo niestety dwóch żołnierzy a po sowieckiej zginęło aż sześciu i trzech zmarło jeszcze potem od ran. Po tej strzelaninie odskoczyliśmy od przeciwnika, następnie przeprawiliśmy się przez rzekę Noteć w kierunku na Łabiszyn.

Oddział rozbił kilka grup grasujących w terenie żołnierzy radzieckich, dopuszczających się wszelkiego rodzaju zbrodni. Jednakże w dniu 13 maja został rozbity w wyniku obławy i likwidacji obozu w Kabacie. - Jeden z patroli natknął się na podchodzącą grupę złożoną z NKWD i UB i zaalarmowała resztę, strzelając do wroga. Czerwoni wdarli się jednak do obozu, gdzie zginął nasz dowódca ppor. Kazimierz Wróblewski ps. „Kruk” i jeszcze jeden żołnierz. Obóz został zlikwidowany. Nie byłem świadkiem tych wydarzeń, gdyż patrol w którym uczestniczyłem oddalił się od obozu. Gdy wróciliśmy po czasie zastaliśmy zupełnie zniszczony obóz. Ponieważ nie miałem już kontaktu z resztą oddziału, przekazałem pozostałym towarzyszom broni pieniądze, oraz kontakty do zamelinowania się. Ja zaś wróciłem do domu, bo zresztą bywałem tam dość często w tym czasie – wspominał św. Antoni Gładykowski.

Lampart’ wrócił do domu ale został zadenuncjowany i schwytany przez UB. Za sprawa konfidenta UB, który rozpoznał go na ulicy. - Centralnie, zgarnęli mnie w biały dzień na ul. Marcinkowskiego, gdy szedłem sobie ulicą a ten człowiek mnie wskazał. Miało to miejsce w dniu 21 czerwca 1945 r. – opowiadał nam. - Po aresztowaniu siedziałem najpierw w UB na Pomianowskiego, potem było już więzienie na Wałach Jagiellońskich. Wiedzieli wszystko o mojej przynależności do AK więc nie miałem co już tego ukrywać. Powiedziałem też o swojej działalności w grupie „Świerki-2”. We wrześniu po amnestii zostałem zwolniony do domu. Dalej kontynuowałem naukę w szkole i rozpocząłem normalne życie, choć nie było ono do końca normalne - miałem tą świadomość, że byłem ciągle obserwowany przez UB a potem jeszcze przez SB.

Oceń artykuł: 19 7

Czytaj również

udostępnij na FB

Komentarze (0) Zgłoś naruszenie zasad

Uwaga! Internauci piszący komentarze na portalu biorą pełną odpowiedzialność za zamieszczane treści. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli uzna, że nie są zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszać normy prawne i obyczajowe. Pamiętaj! -pisząc komentarz, anonimowy jesteś tylko do momentu, gdy nie przekraczasz ustalonych zasad.

Komentarze pisane WIELKIMI LITERAMI będą usuwane!

Dodaj komentarz

kod weryfikacyjny

Akceptuję zasady zamieszczania opinii w serwisie
Komentarz został dodany. Pojawi się po odświeżeniu strony.
Wypełnij wymagane pola!


0

Podsumowanie wakacji. Jak Polacy najczęściej spędzili letni wypoczynek?

Czas letnich urlopów dobiega końca. Jak i gdzie je# spędzaliśmy? Czym kierowaliśmy się wybierając miejsce wypoczynku? Z jakich atrakcji najchętniej korzystaliśmy? Podsumowanie przygotował serwis Prezentmarzeń w oparciu o wyniki zrealizowanego badania „Zwyczaje urlopowe Polaków - lato 2021”.

(czytaj więcej)
0

Luksus w dzisiejszych czasach. O czym najczęściej marzą Polacy?

Ponad 70% Polaków zapytanych przez# serwis Prezentmarzeń stara się spełniać marzenia. Tylko 11% czeka biernie licząc, że same się spełnią. Zdaniem 40% respondentów badania „O czym marzą Polacy w 2021 roku?” luksusem w dzisiejszych czasach jest niezależność finansowa pozwalająca realizować plany i marzenia.

(czytaj więcej)
0

Co 5. Polak choruje na otyłość. Konsekwencje niewidoczne gołym okiem

Z badań wynika, że niemal 60% dorosłych Polaków waży za# dużo, a odsetek ten w ciągu ostatnich 10 lat wzrósł o 13%. Otyłość ma 21%, a nadwagę 38% mieszkańców naszego kraju. Choroba ta generuje około 200 powikłań, ale mówiąc o skutkach jej występowania należy też wspomnieć o konsekwencjach ekonomicznych. Z raportu Fundacji Republikańskiej ”Otyłość epidemią XXI wieku” wynika, że koszty bezpośrednie otyłości (świadczenia zdrowotne i koszty leków, stosowanych głównie w terapii powikłań otyłości, a także programy profilaktyczne), stanowią około 5 mld złotych rocznie. Koszty pośrednie, choć trudne do oszacowania (wynikające z absencji w pracy, utraconych podatków lub dochodów) wynoszą około 10 mld zł rocznie.

(czytaj więcej)
0

Wesela coraz droższe. Młoda para wydaje średnio 40 tysięcy złotych

Koszt organizacji przyjęcia ślubnego w Polsce rośnie z# roku na rok. Ile kosztuje wesele? Jak wynika z danych Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych średni wydatek na imprezę dla 100 do 150 osób to od 50 do 80 tysięcy złotych. Wartość rynku ślubnego oscyluje w graniach 7 miliardów złotych, a w kopertach nowożeńcy dostają rocznie 2,5-3 miliardów złotych. Wspomniane kwoty to mediana, a najbogatsze pary w Polsce potrafią wydać nawet kilkaset tysięcy złotych na wymarzone przyjęcie ślubne.

(czytaj więcej)